Home Kącik Ornitologa Co chwalą Pliszki?
Co chwalą Pliszki? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Krzysztof Pawlukojć   
sobota, 08 października 2016 08:26

Pliszki siwe

"Bez ogonka, jak bez ręki" - to podstawowa zasada obowiązująca w świecie ptaków. Bywają ogony duże, długie, ozdobne, bywają też krótkie, niepozorne i skromne. Jednak w większości przypadków odgrywają niesłychanie ważną rolę. Bardzo często ta uniwersalna część ptasiego ciała służy do rożnych celów. Dla pliszki siwej ogonek to prawdziwy skarb.  To nie tylko ster ułatwiający wykonywanie manewrów powietrznych, ale również mechanizm usprawniający zdobywanie pożywienia oraz umożliwiający wyrażanie swoich emocji i nastrojów. I zapewne dlatego "każda pliszka swój ogonek chwali".

PRACA NÓG I OGONA

Nic dziwnego, że dla pliszki siwej ogon to walor, atut i ósme cudo świata. W końcu jeśli się ma zaledwie 20 cm, a właśnie ogon stanowi niemal połowę całego ciała musi być przydatny i pożyteczny. Natura bez potrzeby nie wyposażyłaby tych stworzeń w tak dorodny i eksponowany oręż.
Właśnie w tym momencie, kiedy siedzę przed komputerem i piszę ten tekst, pewna wredna i natrętna mucha nie daje mi spokoju. Siada mi na nosie, na uchu i na innych wystających częściach ciała, które nie znoszą kontaktu z takim wszędobylskim stworzeniem. Próbuję ją chwycić i wypuścić za okno, ale  na tych nieudolnych próbach się kończy. Jestem zbyt wolny, by przechytrzyć dynamiczną i czujną muchę. Tym bardziej właśnie teraz doceniam szybkość, sprawność i błyskawiczną reakcję pliszek. Dla nich chwycić muchę lub innego owada to nie jest wyczyn godny odnotowania. Wręcz przeciwnie - to codzienność! Wszystko co drobne, a chodzi, pełza lub lata musi mieć się na baczności przed wiecznie głodną i poszukującą pokarmu pliszka siwą. Tym bardziej w sezonie lęgowym, gdzie poza swoim apetytem, ptaki muszą skupić się, aby zapełnić również brzuchy swoich pociech.

Pliszki siwe polują najczęściej na ziemi. Do tego wykorzystują swoje dwa olbrzymie atuty. Pierwszym jest odpowiednia "praca nóg" (a więc jak w boksie). Pliszki siwe mają względnie długie i mocne nogi, którymi potrafią niesłychanie szybko przebierać. Szybki sprint za uciekającym owadem to specjalność tych ptaków. Błyskawiczna reakcja, nagły start, przyspieszenie i ... najczęściej końcowy sukces. Drugim walorem ułatwiającym naziemne polowanie jest właśnie ten legendarny pliszkowy ogon. Długi, w miarę smukły i lekki - to doskonały przyrząd do płoszenia drobnych, ukrywających się w błocie,  mule, piachu, czy trawie owadów. Ptak ugina się lekko, po czym energicznie porusza całym ciałem wprawiając w ruch swój wydłużony ogonek. Cień kiwającego się ogona imituje atak i wywołuje prawdziwą panikę w owadzim obozie, gdzie każdy na oślep ucieka czym prędzej. A to tylko woda na młyn dla sprytnej  pliszki, która w ten sposób dekonspirując ofiarę bardzo łatwo ją dopada!

JESIENNE  PRZEDSZKOLA

Pliszki siwe to takie ptaki, które jeśli coś robią to na sto procent. Nie oszczędzają się, nie kalkulują - idą na całość. Tak jest podczas żerowania, polowania, wzajemnych bójek, a także i rozmnażania. Pliszki siwe regularnie dwa razy, a czasem bywa, że i trzy, przystępują do lęgów. Od wczesnej wiosny zaczynają swoją "produkcję" nowych pokoleń. Cały cykl opiera się w systemie dwutygodniowym. Miej więcej tyle czasu samica wysiaduje jaja, później tyle samo przebywają w gnieździe niezdarne maluchy, a na koniec kolejne 14 dni pociechy są jeszcze pod czujną opieką rodziców i mogą liczyć na odpowiednie dokarmianie. Po tych sześciu tygodniach rodzice myślą już o kolejnym potomstwie. A że w jednym zniesieniu ptaki mogą w gnieździe pomieścić nawet sześć jajeczek -  rachunek jest prosty -  jedna para pliszek w sezonie może dochować się nawet osiemnastu spadkobierców. Pod koniec lata pliszki się zbierają w większe rodzinne stadka. Czasami łącza się również z sąsiadami wspólnie koczując i żerując. To najlepszy czas na obserwowanie tych ptaków. Pośród kilku dorosłych osobników kręci się cała masa młodzieży z różnych lęgów: są wśród nich pierwszaki, są młodszaki, są starszaki. Jak w przedszkolu! Z tym że na plus dla małych ptaków pozostaje fakt, że to już jednostki przystosowane, całkowicie zaradne i samodzielne. Mimo tych niewielkich różnic wiekowych wszystkie młode są już do siebie podobne, jednak jeszcze odróżniają się od rodziców. Są niemal jednolicie szare z ciemniejszą plamą na podgardlu. Póki co nie mają jednak jeszcze charakterystycznie ubarwionej czarno - białej głowy, jak ich rodzice.
I takie wspólne stada zwykle można obserwować aż do późnej jesieni. A co potem? Zasłużony urlop nad Morzem Śródziemnym, bądź w północnej Afryce.... Tak się żyje, jak się jest pliszką siwą. Wakacje jak najbardziej egzotyczne i ekskluzywne, niestety dla ptaków, transport muszą sobie zapewnić we własnym zakresie...

SIEDLISKOWE ELDORADO

Każdy, komu choć trochę miła przyroda i losy ptaszków - braci naszych mniejszych, powinien bez trudu znać, kojarzyć, rozpoznawać i przy każdym spotkaniu pozdrawiać pliszki siwe. Po pierwsze to ptaki nad wyraz charakterystyczne, więc tłumaczenia o jakichś ewentualnych kłopotach w identyfikacji nie przyjmuje. Smukłe, szare ptaki z długim ogonkiem, białą głową z czarnymi plamami: jedną  na czubku głowy i karku, a drugą na podgardlu nachodzącą aż na pierś - to niepowtarzalny wizerunek przystający tylko do jednego krajowego gatunku. Poza tym pliszki siwe są widywane niemal wszędzie, poza rozległymi lasami i wysokimi górami. Przesiadujące na dachach i płotach, przebiegające po trawnikach, czy ulicach pliszki siwe zasiedlają prawie wszystkie typy środowisk: od centralnych części miast, przez miejskie parki i ogrody, łąki, doliny rzeczne, pola, wiejskie krajobrazy, aż po tereny ruderalne, wysypiska śmieci,  nasypy kolejowe, obszary przemysłowe, kamieniołomy, czy place budów. Wszędzie pliszki znajdą dla siebie warunki, aby się rozmnażać i żerować. To spryt, przystosowanie, zaradność i coś dla nas bliżej nieokreślonego, czyli ptasi zmysł i instynkt. A to wszystko w zaledwie dwudziestu kilku gramach dynamicznego ciałka. Operatywna pliszka siwa w zasadzie poradzi sobie niemal w każdych warunkach. Jednak i dla nich bywają miejsca o wyjątkowej renomie, "siedliskowe eldorado", gdzie warto się znaleźć, zamieszkać, przebywać.

Takim ekskluzywnym mieszkaniem dla pliszek o podwyższonym standardzie z pewnością jest teren Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Spytkowie. Walory tego obszaru są dla tych niewielkich ptaków nie do przecenienia. W zasadzie mają, jak na tacy podane wszystko, o czym marzą i czego potrzebują. Sprawa pożywienia jest w zasadzie załatwiona. Wiadomo, tam gdzie są odpady, są i owady - latające, biegające, skaczące. Menu urozmaicone i dostępne dla każdego. Obfitość pokarmu jest tak duża, że zwykle zazdrosne i kłótliwe pliszki w tym przypadku żerują zgodnie i w miarę bezkonfliktowo. Oczywiście niewielkie przepychanki się zdarzają, ale nie są to jakieś zażarte boje o każdy kęs i każdy metr żerowiska. Drugi atut zakładu jest również bardzo ważny. Na jego terenie znajduje się co najmniej sto jeden miejsc, gdzie pliszki siwe mogą zakładać swoje gniazda. A warto dodać, że ptaki te są bardzo pomysłowe i potrafią wykorzystywać najprzeróżniejsze "miejscówki". A to szpara w murze, wyłom w ścianie, otwór pod dachem, wnęka w  budynku - możliwości jest wiele i w ZUOK - u, dla pliszek jest prawdziwe pole do popisu.

Dopiero pod koniec lata tak naprawdę widać, jak wiele par przystąpiło na terenie zakładu do lęgów. Wówczas ptaki są bardzo widoczne i oblegają niemal każdy zakamarek placu. Dorosłe ptaki ze swoim licznym potomstwem pomiędzy maszynami, sprzętem, koparkami i spychaczami czują się wyśmienicie. W końcu w takich warunkach się wychowały i do takich okoliczności się przyzwyczaiły. Co ciekawe, mimo obecności na wysypisku wielu innych, większych gatunków ptaków to właśnie pliszki w dużej mierze biorą odpowiedzialność za bezpieczeństwo w najbliższym otoczeniu. Wielokrotnie widywałem jak te miniaturowe, ale niezwykle dynamiczne ptaszki przeganiały i nękały pojawiającego się w pobliżu krogulca, czy jastrzębia. Wrodzona agresja, szybkość i działanie z zaskoczenia zwykle sprawdzają się w sytuacjach kryzysowych. Wstyd jednak dla przesiadujących mew, gawronów, kawek i pozostałego towarzystwa.  Maluchy walczą dla dobra ogółu narażając swoje zdrowie i życie, a te siedzą z rozdziawionymi dziobami. I nikt nie podziękuje, nikt nie pochwali. Nic dziwnego, że taka pliszka musi później sama swój ogonek chwalić- Takie czasy!

Zmieniony: czwartek, 16 marca 2017 07:08