Dzwoniec PDF Drukuj Email
Wpisany przez Krzysztof Pawlukojć   
poniedziałek, 23 stycznia 2017 10:40

DZWONIĄCE DZWOŃCE

Co można wielkiego zdziałać, jak się jest niewielkim dzwońcem? Kiedy waży się niecałe 30 gram i mimo najszczerszych chęci, wyprężania się i nadymania, mierzy jedynie 15 centymetrów. Dysponując takimi warunkami trudno zawojować i zmieniać świat. Można jednak wieść żywocik na miarę swoich "dzwońcowych" możliwości, czerpać frajdę i pociechę z maleńkich rzeczy, z ptasich przyjemności i sukcesików. Mimo wszelkich niedogodności, przeciwności losu, wiatru w oczka i kłód rzucanych pod nóżki dzwońce prą do przodu i mają się całkiem dobrze...

ŻYCIE UCZUCIOWE

Jest zima, a więc dla dzwońców, jak dla większości ptaków, to czas nieobłożony obowiązkami i specjalnymi zadaniami. Nie trzeba dbać o gniazdo, potomstwo, nie trzeba starać się o kandydatkę lub wyglądać za kandydatem.  To czas, który można przeznaczyć wyłącznie dla samych siebie. A co może robić w czasie takiej przerwy od życiowych powinności przeciętny dzwoniec? Może pobujać się dla relaksu na łodygach chwastów, dla draki porozganiać inne mniejsze ptaki z okolicznych karmników, poszukać w terenie ulubionych owoców śnieguliczki lub dzikiej róży.  Jeżeli znajdzie się jakiś dzwoniec - globtroter to wybierze się w zimową podróż na południowy - zachód kontynentu. Ale jeżeli nie chce nie musi - może pozostać na starych śmieciach. Dzwońce to ptaki częściowo wędrowne. Większość ptaków zamieszkujących nasze tereny zimę woli spędzić w swoim  znajomym otoczeniu. Potrafią przetrwać w trudnych warunkach, choć oczywiście nie jest to łatwy "kawałek chleba". Ptaki z północnej i wschodniej Europy z kolei częściej podejmują zimowe wędrówki.

Nie ulega jednak wątpliwości, że wszystkie dzwońce, zarówno te wędrowne, jak i te zimujące, czekają z utęsknieniem na wiosnę. Nie mogą się wprost jej doczekać, a tym samym i pierwszych ciepłych promieni słonecznych, i zieloności  wszechobecnej, i tych wszystkich flirtów. Nowy rok to nowe rozdanie. A jak jest u dzwońców w kontekście relacji "męsko - damskich" ? Podobnie jak u nas, tu nie ma większych różnic. Generalnie ptaki te są raczej monogamiczne i trzymają się swoich partnerów. Jednak zdarzają się "kochliwe" samce, które działają na tzw. "dwa fronty". Mogą się przydarzyć i dzwońce - Casanowy, czy dzwońce - Kalibabki, ale to już rzadziej.  Wśród samic też bywają delikwentki, które chętnie korzystają ze wsparcia i opieki ze strony dwóch partnerów jednocześnie. Życie uczuciowe dzwońców jest więc bardziej skomplikowane i zróżnicowane niż by się nam mogło wydawać.

ZIELENUSZKA CZY ŻÓŁTACZEK?

Czym mocniej zaświeci słońce na przedwiośniu tym większy zamęt w stadkach dzwońców. Czuć rosnące napięcie i podniecenie. Samce przygotowane już stają w blokach do corocznego wyścigu po partnerkę, po rewir, po instynktowne spełnienie... To jedne z pierwszych ptaków, które rozpoczynają swoje godowe śpiewy i pokazy nie czekając na pełną erupcję wiosennego szaleństwa. Miłe to dźwięki dla ucha ludzkiego - przyjemne "kanarkowe" trele, niczym odgłos dzwoneczków, przedzielane od czasu do czasu przeciągłym, charakterystycznym zgrzytem. A od tych dzwoniących  dzwonków dzwoniec zapewne został dzwońcem - tak to sobie sprytnie wykalkulowałem! Samce jak to samce - oczywiście popisują się jak mogą - podskakują, "przedrzeźniają", wyśpiewują swoje arie i z drzew, i z powietrza w trakcie pokazowych lotów. Wszystko to, aby zaimponować, zainteresować, zwrócić uwagę... Oczywiście nie mają problemów z wychwyceniem, dostrzeżeniem, zauważeniem z ptasiego tłumu potencjalnych kandydatek, partnerek, beneficjentek tych godowych występów.

Dla człowieka z kolei rozróżnienie płci dzwońców może sprawić trudność. Jednak różnice są i wnikliwy obserwator powinien sobie poradzić. Generalnie podstawowe kolory upierzenia dzwońców to zielony i żółty. Gdyby ptaki te posiadały swoją flagę gatunkową to z pewnością składałaby się właśnie z tych dwóch barw. Zasadniczo dzwońce są zielono-żółte. Jednak gdy samiec wiosną pokaże się nam w świetle słonecznym wydaje się być bardziej żółto-zielony. Rosyjska nazwa dzwońca to zielenuszka. Za to w naszym kraju przed laty określany był jako żółtaczek. Żeby wyjść jakoś z tej sytuacji można przyjąć, że upierzenie dzwońców jest oliwkowo - zielone. Cechą charakterystyczną tych ptaków są natomiast złoto-żółte brzegi skrzydeł i boki ogona. Samice oczywiście również posiadają wszystkie te cechy. Jednak ich upierzenie jest skromniejsze, bardziej szaro-brązowe, a żółte wstawki są nieco mniej wyeksponowane.

OGRÓD MARZEŃ

Jesienią bardzo często obserwowałem dzwońce na - wysypisku odpadów w Spytkowie. Miejsce wydawałoby się dla tych ptaków niezbyt odpowiednie. Jaką ofertę może przedstawić dla tych ziarnojadów obszar wypełniony hałdami śmieci? Ani one resztkami jedzenia niezbyt zainteresowane, ani kręcącymi się nad placem i po placu owadami. Dzwońce to ptaki, których dieta niemal w stu procentach kręci się wokół nasion, pędów roślin i owoców. Nawet w okresie lęgowym swoje młode karmią nasionkami. Owady w ich pożywieniu stanowią tylko niewielki dodatek. Może to coś w rodzaju deseru - taka na przykład świeżutka larwa motyla w sosie własnym - mniam, mniam...

Jednak składowisko w Spytkowie w pewnym momencie przyciągało stadka dzwońców jak magnes. Na obrzeżach placu powstał prawdziwy ogród. Można powiedzieć - ogród marzeń nie tylko dla ptaków, ale i dla niejednego działkowicza. W dodatku bez siania, sadzenia, pielenia, specjalnego podlewania, pielęgnacji, oprysków itp. Wszystko zrobiło się samo - po prostu perpetuum mobile. Na obrzeżach wysypiska porosły olbrzymie dynie - do wyboru do koloru: ozdobne, wielkie, malutkie, równomierne i pokrzywione. Pomiędzy niemi mnóstwo innych rarytasów - kabaczków, cukinii, małych pomidorków i wszelkiego innego dobra. Wysypisko śmieci zadziałało jak gigantyczny kompostownik, który wystrzelił do góry wszystkim co miał do dyspozycji. W niektórych miejscach trudno było postawić stopę, aby nie rozdeptać warzywnej ekspozycji. Dzwońce jednak najbardziej interesowały dorodne słoneczniki, które na swoich grubych i sztywnych łodygach wznosiły się ponad ten cały "śmieciowy ogródek". Nasiona słonecznika to przysmak nie tylko naszych bohaterów. W kolejce do nasiennego gniazda ustawiały się również szczygły, sikory i mazurki. Zimą ta roślinna stołówka oczywiście przestała istnieć. Wszystko poschło, zostało zasypane i przykryte warstwą śniegu.

Nic więc dziwnego, że i dzwońce nie mają już tam czego szukać.  Jednak one wiedza doskonale jak sobie poradzić i gdzie znaleźć zimowe pożywienie. Miejskie parki, cmentarze, ogrody, osiedla, skwery, a także przydomowe karmniki dają mnóstwo możliwości. Dlatego też dzwoniec chętnie osiedla się przy człowieku, w człowieku pokłada nadzieję i z człowiekiem wiąże swoje plany osobiste. Życie dzwońców nie jest usłane różami - nawet tymi dzikimi, które tak lubią. Ptaszki te mogą dożyć nawet do kilkunastu lat, ale to przypadki wyjątkowe. Niemal połowa dzwońców nie przeżywa pierwszego roku. To jednak nic wyjątkowego w świecie małych ptaków. Zagrożeń bez liku, a szans niewiele. Tym bardziej szanujmy "ptasią drobnicę", wspierajmy ją, stwarzajmy jej dogodne warunki, dokarmiajmy w trudnym czasie, a wiosną podziwiajmy i wsłuchujmy się w te wszystkie trele, głosy, pieśni i arie, oczywiście z dzwoniącymi dzwońcami na czele...

Zmieniony: poniedziałek, 23 stycznia 2017 13:11