Home Kącik Ornitologa ZIMOWY ŚWIAT SZPAKÓW
ZIMOWY ŚWIAT SZPAKÓW PDF Drukuj Email
Wpisany przez Krzysztof Pawlukojć   
środa, 14 lutego 2018 13:10

ZIMOWY ŚWIAT SZPAKÓW


Widok szpaków na naszych terenach zimową porą nie jest jakąś wielką sensacją. Wprawdzie ptaki z północno - wschodniej Europy migrację mają w swojej naturze. W końcu to właśnie szpaki mienią się jednymi z pierwszych zwiastunów wiosny. A co to za zwiastun, który i zimą się ochoczo pokazuje. Oczywiście większość przezornych ptaków nadal obiera kurs na cieplejsze kraje i odlatuje, pozostają pojedyncze niedobitki lub niewielkie grupy. Jednak ostatnio w styczniu natrafiłem na stado szpaków liczące ponad 120 ptaków. Czy to jakaś nowa tendencja, a może kwestia miejsca, w którym je obserwowałem?

NA ZIMOWISKACH

"Szpaki wszystkich krajów łączcie się" - takie trochę nam znajome hasło obowiązuje w świecie tych "nakrapianych" ptaków. Już pod koniec lata, po sezonie lęgowym, ptaki te łączą się w większe grupki, potem stada. Jesienią dołączają kolejne ptaki, grupy łącza się i rozrastają. Większe stada wchłaniają mniejsze i tak powstają naprawdę potężne szpacze zbiorowiska. Największe jednak ilości tych ptaków można zaobserwować na zimowiskach, w krajach basenu Morza Śródziemnego. Tam odpoczywające i żerujące stada mogą liczyć nawet po sto tysięcy ptaków. Trzymają się w pobliżu winnic, sadów, a czasami koczują w wielkich miastach. Takie towarzystwo może być uciążliwe, a dla rolników oraz plantatorów to prawdziwa zmora i dramat. Można sobie tylko wyobrazić jakie spustoszenie może wyrządzić tak liczna eskadra głodnych ptaków. Miasta pod okupacją chmary szpaków również są sparaliżowane i nie funkcjonują w pełni normalnie. Przechodząc przez osiedla lub parku, gdzie przesiadują tak gigantyczne stada szpaków całkowicie niezbędne jest korzystanie z parasola. I nie od słońca bynajmniej, czy deszczu my być to ochrona. Widziadłem samochody zaparkowane w takich miejscach, które już po paru godzinach były dokładnie pokryte (razem z szybami) grubą warstwą świeżego, białego "lakieru". Do tego rumor, hałas, świst i raban. Szpaki nie należą do ptaków cichych i spokojnych. Jeden może narobić zamieszania, a co dopiero taka armia... Jednak w  gromadzie szpaków jest też coś niezwykłego i coś fascynującego. Widok tysięcy szpaków wykonujących powietrzne ewolucje to jeden z najpiękniejszych spektakli przyrody. Ptaki te doskonale poruszają się w powietrzu, potrafią błyskawicznie zmieniać kierunek lotu, a do tego są doskonale ze sobą zsynchronizowane. To wszystko sprawia, że z daleka prezentują się niczym gigantyczny rój pszczół. Chmura utworzona z ptaków wiruje, wzbija się w powietrze i opada, rozciąga się i zwęża. Takie widoki możne jednak obserwować tylko na zimowiskach na zachodzie Europy, gdzie szpaki mogą stworzyć tak duże zbiorowiska.

PODEJŚĆ DO STADA

A jak jest z zimowymi szpakami na terenie składowiska Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Spytkowie? Dwa lata temu nie widziałem żadnego o tej porze, w ubiegłym roku pojawiały się  w niewielkich grupkach (po 2, 3 ptaki), w tym roku można zaobserwować  już stada składające się nawet z ponad 120 szpaków. Grono ptaków, dla których nieciekawy zachód Europy rośnie więc w szybkim tempie. Zwykle Mazury w porze zimowej nie były dla szpaków miejscem sprzyjającym. Jednak coraz częściej i coraz liczniej te niewielkie ptaki próbują znosić trudy mroźnych i śnieżnych miesięcy na naszych "śmieciach". W tym przypadku - w przenośni i dosłownie! Powodów takiej - w końcu dosyć ryzykownej - decyzji jest kilka. Po pierwsze i u nas, w naszym północno - wschodnim kąciku Polski, zimy stają się coraz łagodniejsze, mrozu i śniegu jak na lekarstwo. Bardziej to pogoda późnojesienna niż "białe szaleństwo". W takich warunkach szpak może sobie radzić i spokojnie myśleć o przednówku. Oczywiście drugim olbrzymim powodem jest magia takich miejsc jak ZUOK Spytkowo. Dla ptaków to zupełnie niespodziewana jadłodajnia i noclegownia, która co najważniejsze regularnie i systematycznie przez okrągły rok ma do zaoferowania całkiem atrakcyjne pożywienie. W zasadzie każdy potencjalny mięsożerca i roślinożerca jest w stanie coś dla siebie znaleźć na hałdach i stertach odpadów. Szpaki znane ze swoich owocowych gustów i zamiłowań mogą śmiało grzebać. A jak grzebiesz, grzebiesz... to zawsze coś wygrzebiesz. Czasami bywają zupełnie niespodziewane dostawy "ekstra" z resztkami przygotowanymi na kompost. Właśnie przy takiej niewielkiej górce usypanej z odpadów organicznych przyłapałem tej zimy całe stado rozkojarzonych i zaaferowanych tą wyjątkową sytuacją szpaków. Z daleka wyglądały jak mrówki uwijające się na swoim kopcu. Taka rzesza dynamicznych i bardzo ruchliwych ptaków stłoczonych na ograniczonej przestrzeni wytworzyła ten specyficzny mrówczy efekt wizualny. Podejść do jakiegokolwiek ptasiego stada na bliższą odległość to wyzwanie trudne do zrealizowania, nawet jeśli chodzi o wróble, mewy, czy miejskie kawki. Zawsze w dużej zbiorowości znajdzie się jakiś bardziej wyczulony przedstawiciel, który wprowadzi nerwową atmosferę wśród pozostałych. Wystarczy zaś jeden niepokojący sygnał, jeden gest, jedna paniczna reakcja, by całe towarzystwo na zasadzie domina ruszyło w popłochu. Co innego pojedynczy ptak, w takim przypadku obserwuje nas tylko jedna para oczu, a w szranki staje tylko jeden instynkt ucieczki.

POMARZYĆ O SZPAKACH

Tym razem jednak mój każdy kolejny krok nie wprowadzał zmian w składzie liczebnym szpaków na śmieciowej górce. Nie bardzo zwracały na mnie uwagę; ich wyczulenie, instynkt, czujność zostały znacząco uśpione i przytępione. Deptały tylko, tuptały dookoła i sprzeczały między sobą. Wszystko to w akompaniamencie poświstywania, jakiegoś gaworzenia - tak jak to szpaki mają w swojej naturze. Miejsca na wzgórzu odpadów niewiele, a szpaków wiele. One więc były bardziej zajęte tamtą rozgrywką, czyli kto na czele, kto na wierzchu, kto bezpośrednio "u koryta". Zmieniali się więc liderzy, zmieniali triumfatorzy. Wypychani wycofywali się na najbliższe drzewo i tam zbierali siły do kolejnej ofensywy. Wirowało to wszystko, jak w kalejdoskopie. Głód jednak zmienia postrzeganie i klasyfikowanie tego co ważne i ważniejsze. Syty głodnego nie zrozumie. Ja w końcu najedzony, po obfitym śniadaniu i herbatce, ciepło ubrany i zadowolony; ptaki po chłodnej nocy, z deficytem energetycznym, z perspektywą kolejnego króciutkiego dnia, gdzie już po 15 zaciągają zasłony! Co więc dla szpaka taki krążący, pojedynczy człowiek, nawet tak dziwacznie przyczajony. Tu gra toczy się o ważniejsze cele, o to by minimalnym nakładem sił uzyskać maksymalny zysk.
Bardzo jestem ciekawy, czy ta tendencja zimowania szpaków przy ZUOK-u w Spytkowie będzie się utrzymywała. A może chętnych do wypoczynku w oparach zakładowej maszynerii i cieplutkich odpadów przybędzie. Już oczami wyobraźni widzę, jak z setki szpaków za kilka lat zrobią się tysiące, a z tysięcy niebawem dziesiątki tysięcy. A wówczas nagram piękny film i narobię dziesiątki zdjęć podniebnym, wirującym tańcom szczęśliwych szpaków. Do zakładu będą zjeżdżać licznie miłośnicy przyrody podziwiając unoszący się nad placem "szpaczy rój". W niedługim czasie zawita telewizja, nagra cudowny program o szpakach i wyemituje w najlepszym czasie oglądalności. Wycieczki gości z zagranicy będą zamawiały w zakładzie specjalne bilety na takie spektakle, a ich liczne grupy będą zapełniały wszystkie okoliczne hotele, korzystały z miejscowych restauracji i sklepów. A wszystko to zimą, w okresie największej mazurskiej stagnacji turystycznej... Pomarzyć, ludzka rzecz!

Krzysztof Pawlukojć

 

Zmieniony: środa, 14 lutego 2018 13:29