WIELKA DRAKA O "SREBRZAKA"Doskonałe warunki, potężny dziób, moc, potęga, sprawny lot, bystrość, czujność - wydawałoby się, że mewa srebrzysta ma wszelkie atuty by zrobić zawrotną karierę w ptasim świecie. A tymczasem nie do końca. Są wprawdzie wzloty, ale bywają i upadki. Niby populacja się rozwija i rośnie w siłę, jednak zdarzają się potknięcia. Relacje z człowiekiem tez dalekie od ideału. Powinno być bardzo dobrze, a jest tak średnio, na jeża! Aby to wszystko sprawdzić, zrozumieć i przetrawić postaram się rozłożyć mewę srebrzystą na czynniki pierwsze...
Na wstępie ważna informacja: mewa srebrzysta... mewie srebrzystej nie równa. To gatunek o rozległym obszarze występowania, zasiedla niemal całą północną Europę, wybrzeża Niemiec, Francji a także Amerykę Północną. Mądre głowy na bazie tego geograficznego podziału wyodrębniły kilka podgatunków mewy srebrzystej. Nic dziwnego, poszczególne populacje różnią się od siebie w wielu aspektach - strategii, przyzwyczajeń, wyborów, a także wyglądu. Rozmiary, wielkość dzioba, odcień, grzbietu i skrzydeł, kolor nóg - te wszystkie cechy są zmienne i zależą od pochodzenia. My jednak zatrzymamy się na podgatunku, który obserwujemy w naszym kraju. Naukowa nazwa rodzimej mewy srebrzystej to larus argentatus argentatus. Warto zapamiętać, by kiedyś w towarzystwie to wykorzystać i zaimponować taką fachową wiedzą! To może zrobić wrażenie.
Wszystkie podgatunki "srebrzaków" to oczywiście stworzenia potężne, należące do grupy liderów w mewim świecie. Również ptaki żyjące i widywane w naszym kraju to jak najbardziej "kategoria ciężka". Jak w prosty i szybki sposób opisać wygląd tych ptaków? Nie da się! Mnogość szat wiekowych i sezonowych występujących u dużych mew zdecydowanie utrudnia identyfikację. Mewy srebrzyste dojrzałość i ostateczny wygląd osiągają dopiero w czwartym roku życia. Wcześniej prezentują się w szatach przejściowych, które z każdym rokiem zmieniają się z brązowo - centkowanego ubarwienia na coraz bardziej klasyczny wygląd białej mewy z popielatym grzbietem i skrzydłami. Nie ma sensu jednak tego dokładnie analizować, dla chętnych polecam fachową literaturę, gdzie każde wcielenie mew jest szczegółowo opisane i zaprezentowane.
Dorosłe mewy srebrzyste wyróżniają się przede wszystkim cielistym lub różowym odcieniem nóg, żółtą obrączką wokół oka, jasną tęczówką oraz żółtym, mocnym dziobem z czerwoną plamką na dolnej części. W okresie zimowym, w szacie spoczynkowej, na głowie pojawia się dodatkowo gęste kreskowanie. Wszystkie te cechy w zestawieniu złożą się nam na typową mewę srebrzystą, oczywiście z podgatunku larus argentatus argentatus. To tyle nudnych szczegółów, pora na ciekawsze historie.
Zawsze trochę dziwiło mnie, że mewy srebrzyste nie do końca wykorzystują swoje warunki i możliwości. Taki dziób, takie skrzydła, takie gabaryty - to powinna być prawdziwa potęga, postrach okolic. W końcu to ptak mniej więcej pokroju myszołowa. Tymczasem w pewnych sytuacjach bardzo często są zadziwiająco pasywne. Świadectwo takiej postawy obserwuje wielokrotnie na składowisku w Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Spytkowie. Wysypiska, bądź składowiska odpadów to dla wszystkich mew miejsca bardzo istotne i poszukiwane. Również mewy srebrzyste są doskonale przystosowane i predysponowane do żerowania wśród resztek i odpadów. Niemal przez cały rok na terenie zakładu przebywają mniejsze lub większe stada tych ptaków. W okresach jesiennych i wiosennych przelotów liczebność "srebrzaków" znacznie się zwiększa. Czasami są to nawet zbiorowiska liczące ok. 500 ptaków. Mewy srebrzyste ze środkowej i północnej Europy to ptaki migrujące, te z zachodniej części kontynentu prowadzą osiadły tryb życia. Wysypiska śmieci to doskonałe miejsce dla szukających posiłku i odpoczynku przelotnych osobników. Jest więc duży ruch w całym interesie, przez niewielki teren zakładu w ciągu całego roku przewijają się całe masy tych ptaków.
Po pierwsze z całego mewiego grona na wysypisku to właśnie mewy srebrzyste (i blisko z nimi spokrewnione - mewy białogłowe) są najbardziej nieśmiałe i nieufne względem człowieka. Trzymają dystans i nie zbliżają się do odpadów jeżeli w pobliżu dostrzegają dwunożną sylwetkę. Są ostrożne, długo krążą nad placem zanim zdecydują się na lądowanie. Nawet obecność i widok żerujących mniejszych mew nie jest dostatecznym bodźcem do działania. Prawdziwą ostoją i miejscem, gdzie czują się naprawdę komfortowo jest dach wysokiego budynku sortowni. To punkt strategiczny, z którego rozciąga się doskonały widok na teren całego zakładu. Z takiej perspektywy można kontrolować przebieg zajść i aktualną sytuację panującą w "śmieciowym interesie". Tylko dla obserwatora to zmartwienie, gdyż przesiadujące na dachu stada tych dużych mew są słabo widoczne, a często nawet trudno oszacować ich liczebność. Mewy srebrzyste doskonale kalkulują. Mają swoje chwile i swoje momenty dogodne do żerowania. Wyczekiwanie na górze ma sens. W ciągu doby zawsze pojawią się sprzyjające warunki do żerowania i wyszukiwania kąsków. Czasem jest to czas wieczorny lub weekendowy, kiedy ruch w zakładzie zupełnie zanika i plac w całości przechodzi pod ptasie władanie. Czasami impulsem są też pracujące spychacze, które rozciągają wielkie hałdy z odpadami, a tym samym udostępniają poukrywane "skarby".
Z człowiekiem nie wygrasz, więc lepiej go omijać z daleka - w sumie z taką logiką mew srebrzystych dyskutować się nie da. Jednak oczywiście i wśród ptaków są różne podejścia. Jak się bowiem ma to wszystko co napisałem do mew srebrzystych biegających po plażach Bałtyku, gdzie przemykają pomiędzy ludźmi niczym kury w zagrodzie. Dokarmiane przez spacerowiczów mewy tym razem uwielbiają ludzi, akceptują i tolerują człowieka ze wszystkimi jego przywarami. Tylko aplauz i zaakceptowanie - jak mawiał klasyk. A "na śmieciach" panika na widok człekokształtnej sylwetki. Jeden gatunek, a taki rozstrzał decyzyjny. Ale, jak to już ktoś powiedział, punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia!
Zdumiewa jednak coś zupełnie innego. Dlaczego jeden przelatujący krogulec, czy jastrząb jest w stanie wywołać gigantyczną panikę w ogromnym stadzie tych mocarnych mew? Obserwowałem takie sytuacje wielokrotnie w Spytkowie. On jeden, ich kilkaset. On wprawdzie szybki i dynamiczny, po drugiej stornie jednak potężne dzioby i masa. On nawet nie zainteresowany mewami, one z dachu sortowni podrywają się i krążą w bezradnym lamencie. Czasami nawet w całości oddają pole i po chwili zupełnie znikają z terenu zakładu. Wygląda jakby mewy swoją nerwową reakcją w stadzie jeszcze dodatkowo wzajemnie się nakręcały. A chciałoby się powiedzieć: do boju, masz dziób, masz warunki, walnij, przegoń, odpędź, albo przynajmniej ... nie pękaj. Być może jednak mewia natura nie jest w stanie zareagować i przeciwstawić się w konfrontacji z przeciwnikiem, który swoje atuty opiera na prędkości, zwinności, nieprzewidywalności i dynamice. Tego być może mewa nie ogarnia. A to już jest pewne wytłumaczenie. W końcu chyba każdy z nas czuje się niepewnie w sytuacjach, których nie jest w stanie w pełni kontrolować.
Jednak wcale nie konfrontacje z drapieżnymi ptakami są największym zmartwieniem mew srebrzystych i spędzają im sen z powiek. One mają dużo groźniejszego przeciwnika, z którym nie są w stanie sobie poradzić, a który wyrządza im ogromną krzywdę. To norka amerykańska - drapieżny ssak, który wyspecjalizował się w plądrowaniu naziemnych ptasich gniazd, szczególnie usytuowanych w pobliżu zbiorników wodnych. A w takich właśnie miejscach swoje kolonie umiejscawiają mewy srebrzyste - gdzieś na wyspach, przy brzegach rzek, jezior, w trzcinach, w trawach - tam gdzie spokój, ustronne miejsce. To też jest trochę niezwykłe, że wiele par tych ptaków gnieżdżących się blisko siebie nie jest w stanie zapewnić ochrony w obrębie swoich gniazd i przegonić ewentualnych intruzów. Jednak norki to niezwykle agresywne, przebiegłe i bezwzględne drapieżniki. Nie tylko mewy srebrzyste nie mają recepty jak przeciwdziałać destrukcyjnej działalności tych ssaków. Bezradność ptaków była na tyle duża, że obecnie w naszym kraju już bardzo rzadko można spotkać kolonie mew srebrzystych w ich naturalnych siedliskach.
A więc czy to początek końca dla tych ptaków? Porażki lęgowe, presja norki amerykańskiej, brak antidotum, opuszczanie swoich lęgowisk, a więc kompletna klapa. Jednak mimo tej bezsilności mewy srebrzyste coraz liczniej występują w naszym kraju oraz cały czas stopniowo poszerzają swój zasięg. Ptaki znalazły pewne rozwiązanie - to krok odważny, śmiały i nadzwyczaj radykalny. To decyzja zmieniająca wszystko o 180 stopni, to rewolucja. Ptaki postanowiły porzucić swoje dotychczasowe odludne, ustronne i dzikie, nadwodne siedliska i przenieść się ? do miast, czyli w przysłowiową paszczę rekina. A więc wydawałoby się ze skrajności w skrajność. Tak jakby postawiły wszystko na jedną kartę, wszystko, aby tylko raz na zawsze pozbyć się nieznośnego sąsiedztwa norek i innych czteronożnych drapieżników. Płaskie dachy wysokich budynków w wielkich aglomeracjach stały się dogodnym miejsce do usytuowania kolonii. Teraz tam zakładają gniazda, wychowują swoje pisklęta. Mewy srebrzyste stały się ptakami osiedlowymi. Ten pozornie szalony pomysł sprawdził się wyjątkowo skutecznie, a jak coś funkcjonuje to czemu tego nie powielać.
W czasie tego stopniowego wkraczania w wielkomiejski, zurbanizowany styl życia mewy srebrzyste odsłoniły swoje jeszcze jedno, dosyć niespodziewane, oblicze. Do tej pory bardziej kojarzone z grzebaniem, szperactwem, drobnym podkradaniem i podbieraniem, tym razem przypisane do roli agresora i myśliwego. W zalanej betonem pustyni osiedlowej ograniczony dostęp do pożywienia skłonił te duże mewy do radykalizmu i zachowań bezwzględnych. W ostatnim czasie obserwuje się coraz więcej przypadków ataków mew srebrzystych na gołębie miejskie. Dobrze zabezpieczone śmietniki i kontenery z odpadami, coraz większa dbałość o czystość, duża odległość od zbiorników wodnych - to sprawia, że trzeba korzystać z każdej możliwości zdobycia pożywienia, tym bardziej w sezonie lęgowym.
Takie zachowania oczywiście nie przysparzają popularności mewom. Mieszkańcy miast z pewną niechęcią odnoszą się do tych nowych miejskich lokatorów. Mewy brudzą, mewy hałasują, mewy atakują bezbronne gołębie - lista przewinień "srebrzaków", a przede wszystkim powodów do narzekać na nie, jest długa. Nie wiem jednak, czy nie jest to szukanie argumentów przeciw mewom trochę na siłę. W końcu z jednej strony szlachetnie ujmujemy się i żałujemy bezbronnych miejskich gołębi, a z drugiej te same gołębie ganimy za brud w obrębie własnej posesji i szukamy wszelkich sposobów, aby się ich jak najskuteczniej pozbyć. Taki przewrotny to może być chyba tylko człowiek - tak zapewne myślą, i mewy srebrzyste, i gołębie miejskie!
{gallery}news/ptaki/wrzesien2017{/gallery}